niedziela, 17 marca 2013

Summoning ‘Oath Bound’






















Napalm Records, album 2006

Po wyczytaniu gdzieś całkiem niedawno, że nowy album jest w powijakach i ma się pojawić najprawdopodobniej jeszcze tego roku, postanowiłem opisać ostatni album Austriaków, który jak i podobnie z całością dyskografii należy do ligii do której bardzo często się wraca w celach relaksacyjno rozprężających, gdy człowiek jest żądny epickiej muzyki na odpowiednim poziomie, bez jakiejkolwiek żenady.
Każdy zapewne, bo nie wierzę by mogło być inaczej, miał styczność z twórczością Summoning w mniejszym lub większym stopniu, więc chociażby pobieżnie wiecie czego można się spodziewać po ich albumach. Styl który rozwijali i udoskonalali z płyty na płytę począwszy od ‘Lugburz’ który był zdecydowanie albumem Black Metalowym w którym pojawiały się ewentualne zarysy epickości w kierunku jakiej podążył na późniejszych nagraniach Silenius z Protectorem tym samym rezygnując z usług Trifixiona, zaczynając korzystać po dziś dzień z automatu perkusyjnego. Dla jednym takie rozwiązanie jest nie do przyjęcia, jednak moim zdaniem w stylistyce w jakiej porusza się Summoning, stylu jaki sobie wypracowali na przestrzeni lat, automat perkusyjny sprawdza się jak najbardziej i pełni tu funkcje nadawania motoryki właśnie ów patosowi. Kompozycje są rozbudowane, bo 8siem utworów trwa prawie 70siąt minut co juz pokazuje z jak rozbudowana wizją będziemy mieli okazje podjąć ‘walkę’. Dodatkowo cała otoczka podparta Tolkienowskim klimatem, co w efekcie z ów folkowymi naleciałościami (nazwijmy to w uproszczeniu folkiem) kreuje wręcz hipnotyczna aurę, podniosłą czyniąc tym samym każdy utwór hymnem samym w sobie. Tak jak jeszcze w pierwszej fazie dokonań Summoning utwory choćby na ‘Minas Morgul’ były bardzo gitarowe a klawisze tylko je wspomagały, tak z czasem uległo to zmianie i jest prawie że odwrotnie. Czy to źle? Nie mi oceniać drogę jaką obrał zespół, jednak jeśli zależało im na wydobyciu potęgi podniosłości, ubrania jej we wręcz namacalne szaty świata literatury Tolkiena i ukazania jej od mrocznej strony. Wokalnie również są zauważalne zmiany na przestrzeni lat istnienia projektu bo od chaotycznych wrzasków na ‘jedynce’ po dzisiejsze eksperymenty z czystymi wokalami, chórami, do oczywistego pozostawienia formy screamo.
Generalnie rzecz ujmując, na tej płycie nic człowieka nie dziwi, bo jesteśmy od początku poprzez renomę uświadomieni czego oczekujemy po albumie nagranym pod szyldem Summoning. Jednakże, każdy z albumów z osobna a i w tym ‘Oath Bound’ stanowią fantastyczną wyprawę po świecie jaki znamy jeśli nie z książek to chociażby z filmów Petera Jacksona (chwytać za książki cholery jedne hehe). Album rewelacyjny, koniec.

niedziela, 3 marca 2013

Formless Terror ‘Sovereign Chaos Authority’






















Sevared Records, album 2011

Debiutancki album Macedońskiego tworu Formless Terror to 25 minut bardzo dobrego brutalnego napierdolu który to spokojnie można nazwać Death Metalem. 9 utworów które oscylują gdzieś w pobliżu długości trwania bliskiej 3 minut stwarzają konkretną petardę, bo trzeba sobie powiedzieć, że materiał jest mocny i bezpośredni. Tak więc nasi brutalni bohaterowie z Macedonii po wydaniu demosa, jakiegoś tam splitu 4-way znajdują swój łut szczęścia i podpisują papiery z Amerykanami z Sevared Records, co jak można było wyczytać z kilku wywiadów na jakie udało mi się natrafić było dla nich nie lada wydarzeniem.
25 minut o których już wspomniałem powyżej to Brutal Death Metal pełną facjatą, szczerze mówiąc przewyższający swoją klasą wielu i ich dokonania, nawet jeśli miałaby być mowa o tzw. mainstream. Czuć u chłopaków zajebiste zacięcie, pasję do tworzenia hałasu i wyciągania ze swoich instrumentów maksimum brutalności bez oglądania się za siebie. Osobiście oceniając ten materiał bardzo spodobała mi się koncepcja łączenia blastów z brakiem przesadności w technice. Gitary pomimo, że do prostych nie należą, idealnie tworzą ‘flow’, usłyszymy tutaj świetne przejścia z rytmiki na melodyjne kostkowane tremolo, a o utracie brutalności możemy zapomnieć. Owszem jest tu masa pingów, mieszania w rytmicznych i tłumionych riffach ale to za nic nie przeszkadza by Formless Terror nadal płynął w bardzo zrozumiały i klarowny sposób. Muzyka Macedończyków (hmmm tak to się wymawia?) jest stylistycznie zbliżona do tego co proponują nam takie zespoły jak Severe Torture czy Disavoved, ale to tylko moje zdanie, bo każdy usłyszy w danych dźwiękach co innego hehe. Utwory są zdecydowanie gitarowe, poparte solidną sekcją rytmiczną która po prostu rozpierdala wszystko na strzępy! Dodatkowo wokale Zile’go które od growli poprzez mieszane z bliskim świniom na wysokiej tonacji dają dobrego, dodatkowego kopa tej muzie.
Sumując, ekipa z Macedonii nagrała całkiem ciekawy materiał który jest wart wydania tych paru złociszy. Osobiście najbardziej cenię sobie w ‘Sovereign Chaos Authority’ fakt świetnych aranżów gitar połączonych z blastującymi garami i prowadzącymi całość wokalami. Tej płytce niczego więcej nie trzeba, no może więcej maniaków do odsłuchu.

Nordvrede ‘Legion Nordvrede’






















Frostscald Records, album 2012

Istniejący już prawie 10 lat i wychylający swój parszywy łeb z czeluści Norwegii Nordvrede (wolne tłum. Północny Gniew) uderza ze swoim drugim albumem, który jest niczym więcej jak materiałem przeznaczonym stricte dla maniaków Black Metalowego brudu i podziemia właśnie z tego rejonu Skandynawii. Horda garściami czerpie inspiracje z okresu czasu gdy ta scena była dopiero w zalążku, gdy młodociani chłopcy się mordowali i odsiadywali też wyroki za podpalanie kościołów, jednak wychodzi to na tyle dobrze, że ręczę wam że czas z Nordvrede nie pójdzie na straty.
Norwedzy wzorują się i to rzekłbym nawet bardzo na tym co od drugiej płyty prezentował Darkthrone, jednak są to tylko wzorce, jakieś wytyczne dzięki którym łatwiej określić lub wskazać z jaką muzyką mamy do czynienia. Niebezpieczeństwo wpadnięcia w koło tzw. plagiatu zostaje zdecydowanie pominięte i nie stanowi zagrożenia. Strasznie zimne wręcz lodowate brzmienie, piwniczna ostrość gitar, wstrętne wokalizy a wszystko to by uderzyć bez ostrzeżenia po krótkim wstępie pierwszego utworu. Kwintesencją jest tutaj tzw. płynność gitar która mimo swej chropowatości i pieprzonego brudu trzyma w ryzach całość kompozycji wypluwając kolejne metaliczne melodie stanowiące filar Black Metalu już od ponad dwudziestu lat. Kompletną irracjonalnością była by próba wymienienia listy zespołów które mogły lub wpłynęły na całokształt muzyki Nordvrede, jednak faktem pozostaje to, że 37 minut mija bardzo szybko i nie jest to jakiś tam tylko kolejny materiał z Norwegii zyskujący na popularności tylko ze względu na pochodzenie. Bardzo dobrym zabiegiem okazało się również wykorzystanie wielu temp, bo od blastów mamy aż po wolne partie, a i chamskie punkowe też się znajdą by dodać większej dawki w ohydzie materiałowi.
Nordvrede nie odkrywa żadnych nowych pól w materii Black Metalu, ale to co robią jest konkretne, istnieje w sztywnych ramach gatunku i za to im chwała, bo jedyne o czym musimy pamiętać to jedna sprawa: w metalu nie trzeba się silić na bycie oryginalnym, wystarczyć grać z pieprzoną pasją i oddaniem, a to Północny Gniew robi bardzo dobrze.

Gutalax ‘Shit Beast’






















Bizarre Leprous Productions, album 2011

Nazwa zespołu będąca nazwą środka na przeczyszczenie? Tytuł albumu ‘Shit Beast’? No to ciekawe czego możemy się tutaj spodziewać hehe. 25 minut skocznego Grindu pełnego umpa-umpa przeplatanego blastami czyli na samym wstępie sumując tego co w tym gatunku kocham najbardziej. Debiutancki materiał Czechów gniecie jaja, zajebista muza do zabawy, piwka i świetnego tańcowania pod sceną w młynie (wiem bo na Obscene Extreme sam doświadczyłem hehe). No ale do rzeczy, krótka opowiastka o tym kto kogo gównem rzucił i w którym riffie poniżej.
Czesi chyba już ogólnie są na tyle spatrzeni, że monopol na Grind i to ten który bije pięściami po kroczu mają opanowany, bo zespołów które uprawiają skoczne harce bujając bioderkami na boki i czcząc brąz który jakże to uwielbiają dziewczyny (przynajmniej tak darł o tym japę Rychu) jest tu tyle co pierdów po fasolce bretońskiej, oczywiście tych siarczystych które zostawiają kleksy na majciochach. Muzyka jest prosta, taka jaka z założenia ma być, idealna do zabawy w głównej mierze opierająca się na gitarowych patentach otwartych strun. Chłopacy przecedzieli całe to niepotrzebne dziwne gówno jakie aż doprowadza do rwania resztek włosów z głowy i zostawili w swoich kompozycjach ów najlepsze gówno które no za cholerę się znudzić kurwa nie może! Teksty... są o gównie hehe. Zresztą, image chłopaków też jest całkiem miły, poprzebierani w kombinezony i gogle, usmarowani brązem... gówno hehe. Jedynie co może być nużące po kilku przesłuchaniach płytki to ów intra z pierdami i sraniem ale, kto co lubi, może i na tyle się kto nakręci że stanie się tytułowym shiteater’em z jednego z utworów? W razie czego, ja nie namawiałem hehe.
A więc moi drodzy, zdecydowanie pozycja nie dla wszystkich, zarówno muzycznie jak i tych co co mają słabsze żołądki i na widok kupy już im słabo. Jeśli ktoś nie jest muzycznym ortodoksem i po prostu lubi z uśmiechem na twarzy i olbrzymim dystansem podejść do takich ‘wyczynów’ to zapraszam, jeśli jednak wolicie być tylko złymi ludźmi to wracać w smutne kąty. 

wtorek, 26 lutego 2013

Coldblood




Hail Brazilian Death Metal maniacs! First of all I want to say a huge thank you for accepting the chance to be interviewed here. How are things in Coldblood at the moment? How did you find the reactions for the EP you have just finished ‘The Other Gods’?
MKult – Hails!! We thank you for the opportunity. Well, right now we are in the studio recording our next album which will be called "Chronology Of Satanic Events" and we're focused on that right now. Regarding the Ep "The Other Gods" (Jan/2012) have received good reviews from both the public and by the press and we realize that with this Ep more call people's attention regarding expectations for the new album all eager for the material and this is very good

Coldblood has started in 1992 through these 20 years you have just one full lenght album called ‘Under the Blade I Die’. I know that many bands histories are wicked and there always will be problems but you had split up in the middle of the existence of Coldblood. How does this fact reflect to the nowadays band’s condition?
MKult - Today we have a more committed to training band and the profession. We had great training in the past but nothing compare to what we have today. Those who are not longer with us today is because they had other priorities and did not adapt to the pace of our work is pretty intense.

Until the year 2007 when your debut album was released you had three demos. Can you tell us few words about the music that was on these records? As much I know you did use few of the previous songs and records them again for the debut stuff. 
MKult - With the first demo-tape “Terror Stench” of 1992 we practiced Brutal Death Metal Doom under the influence of bands like Bolt Thrower, Paradise Lost, Black Sabbath, Death, Massacre among others. In the second demo-cd “... And It Comes Th Winter " (2000) the band was going through a more technical and melodic Doom part had been left out. At the third demo-cd " Reicarnating The New Black God "(2005) returned with sound more brutal and technical and so we followed until the present day. Yeah, 4 songs from our third demo were re-recorded our debut album "Under The Blade I Die" 2007

Mostly your lyrics are about hate towards blind human race following the rules of christianity which you obviously do mock and also some references to Satanism. Can you tell me what in your personal attitiude does Satanism mean? What is it? Also why do your see the subject of anti-christianity still alive and well to use? And to be clear, I hate these bastards too haha.
D.Arawnn - Satanism is fully connected to a particular conduct, directed study and practical Gnostic. In the state that we are anti-natural, the combination of these topics led by Satan is the only way to walk in  this empty illusions in which we live. Satanism should be consistent in life to be a real connection with Lucifer and his misanthropic relief that we want to achieve in death totally.Christians sucks.

I spoke in my history of interviews with other bands from Brazil but I just like to ask this question as I think it is a little bit exotic for us in Poland. How does your everyday life in Brazil looks like? 
MKult - My daily life is taking care of business the banda, studying drums and some days I leave home for work, has been well in recent years. On weekends I go out with my wife and we enjoy cultural programs in our city .... go to the movies, concerts ... basically it.

What about the politics and economical problems? Is your goverment well judging how to use your country resources or is it like in every place on earth? They first feed themselves, stealing without thinking about others.
MKult - In your question you have to answer hahahaha “They first feed themselves, stealing without thinking about others”…. It seems that good people are dying in the world and each ciuuda of yourself without thinking about others and it exists in politics, within a family, a great company .... This is the world today

Before we spoke about your country and life there, I want to go back to your lyrical themes. Apart from hate and disgust to this catholic cattle what inspires you mostly when you create music and words for it? Also in everyday life
D.Arawnn - Much of songs I consider as malignant manifestations, because i'm studying esotericism all the time and this is my everyday . So I can say that everything has been done in a natural way, there is nothing calculated. Sure we employ our techniques as musicians and we working detail by detail always.

Maybe it will sound childish but forgive mine lack of knowledge, who is Khali from the track ‘Khali brings Death’?
MKult -  Khali It is one of the deities most "respected" of Hinduism. The tradition includes animal sacrifices and old human However, it is a true representation of nature and is also considered by many people the essence of what is reality and be the source of existence. Goddess of death and sexuality, Kali - whose name in Sanskrit means "black" -

As much the scene in Brazil is still unknown, we know only about the biggest bads from out there and not only while we speak about Death Metal. There are thousands of undiscovered bands yet hidden deep in the mists of the Underground so please let us hear as much of it as you can recommand us from the rotten soil of Brazil.
MKult - The Brazilian scene is very well, here there are excellent bands and every year dozens of American and European bands land in our country for at least 5 presentations. We still have much to go on but we are professional aspects "Scene" active. Here in Rio de Janeiro for example you have a lot of quality banda, as Mysteriis, Prophecy, Farscape, Grave Desecrator, Unearthly, Apocaliptic Raids, Castifas, Syren, Inquisition, Confronto, Lacerated And Carbonized….. and still have excellent banda other cities, such as: 

I thought that your vision of Death Metal will be close to what we are used when we hear names as Rebaelliun, Krisiun, Abhorrence or Nephasth then I must say that it is so great to hear a little bit different approach to the tracks you created. I think the main difference can be heard that you are not using mostly blasts but these are just the part of all the structures. 
MKult - Yes, this is the sound of Coldblood. We are a band from the early 90s, there are our roots and will remain so. As far as possible we add something current in our songs, but we are always with our feet on the Old School Death Metal

Also the riffs are more melodic is the whole outcome but it doesn’t mean that the guitar parts are less agggressive. The music is not pounding all the time and you do also let it flow with nice solo guitars. I think Coldblood takes more from the roots of classical Death Metal bands then previous mentioned above. What is your opinion? Do you think it should be this way?
MKult - We are old school and keep us faithful to it until the end. We are not a follower of trends band or any kind of formula for success .... of course we are open to new possibiliades but if one day conquer the world is the sound we make in those 20 years of existence.

In 2010 you did release a split with Black Metal horde Luvart under the Hammer of Damnation label which is mostly known worldwide from their BM releases. Whos idea was it to do such record? Are you satisfied with the final result of it? Tell me what kind of music does Luvart play (we know only Black Metal but certainly you can describe it well) and how does your part of the split sound like?
MKult   - The Luvart is a great horde of our country and when I knew we would have a split-cd with them I found very cool. After this release do not know if they released anything else, but I wish all luck in the world for them, They perform a back Metal primitive and dragged .... fucking band!!

What is your opinion about Black Metal in general? I am not asking about the history of it or how it became unfortunatelly so ‘popular’ but as a genre and all the aspects that it carries. 
MKult -  The Black Metal Black Metal has been with Venom, Darkthrone, Sarcofago, Vulcano, Mayhem (old)..... today is all very modern and glossy and this ended the real escencia style. But always save those who swim against market trends, bands like: Darkened Noctun Slaughtercult, Watain, Darkaro, Burzum are special.

In the year 2012 you pointed out your existence with EP release ‘The Other Gods’ which contains 5 new songs plus some bonuses like all the demo materials. It is more then one hour feast of pure Death Metal, which is hm... kind of longish for EP haha. Ok, tell me about the new tracks and the reason you did include your old stuf on it. 
MKult - We released the EP in January 2012 to celebrate 20 years of the band and that somehow was being definitive return to the scene. We recorded 4 new songs and added a video live in the city of Chiclayo / Peru in 2010 during a South American tour to publicize the debut album "Under The Blade I Die." So would have five new songs, as the music video was also unprecedented. Our record was asked to add the first 3 demos and find great idea. So we have a Ep 5 new songs and the first 3 demos as bonus track. This release came in good time and had a very positive response on the part of fans and press.

Tell me how do you intend to promote your new material and when can we expect second full lenght album?
MKult - Right now we are producing noso new album "Chronology Of Events Satanic" that is scheduled for release in April / Mayo this year. In Brazil it will be launched through a partnership between the seals Distro Rock Rec and Attitude Headbanger's House and the United States by Metallic Media Rec First we want to promote the ALM by Brazil, we have a tour forwarded to the northeast of the country with 15 dates Salvador ..., Refice, Fortaleza, Belem, Maceio, Sergipe, Christmas, Maranhão, Bethlehem among other cities. We have been talking with some labels in Europe for a possible release on Vinyl. We are working to 1000 per hour toward a wall.

Do you think there is a slight possibility that one day christianity will be washed off from the surface of earth? Or is more likely just a fantasy for us?
D.Arawnn – I do not think so. But maybe the people begin to see the demiurge's crimes and crimes in your name. I believe these are the minority. And honestly my intention is not to alert anyone about it. We exalt the metaphysical evil and we accept delve deeper into the abyss where the true light shines incessantly.

Tell me how often do you play live in your country or the countries near by? Is it hard to organise a tour there without facing any problems like being accused of offening religious views or shit like that? Do you go to see other bands live or you prefer just to be on the stage with Coldblood?
MKult - Since 1992 we have played in Brazil and neighboring countries without any problem. Once we had to stop a show half way on Lima was in Peru, but because I had a lot of people and when we play together all those people with the structure of the site began to tremble and then asked us to stop the show for safety reasons, but nothing more. I own an agency called South American Tours Metalkult Booking Agency and am always traveling throughout Latin America and never had problems. Where can I go to shows, but I was already more vesez in the past, today I dedicate more Coldblood activities and other projects I have.

Future plans?
MKult - We are close to launching our new album and we have a tour in Brazil scheduled for July with 25 dates, maybe we have the second part of the tour passing through neighboring countries such as Venezuela, Colombia, Peru, Ecuador and Chile. After that we should go into the studio again to compose music in 2014 and certemente will be time to enter Europe. As said earlier, we have a very intense rhythm of work and I hope to continue like this for another 20 years

The last fucking blasphemy is yours! Offend everything and spit on the cross. Thank you for your time!
MKult - We appreciate the opportunity, it was a pleasure doing this interview and await the Coldblood in Europe. Whorship Satan!!

Interview by Waldemar December 2012

Exitium ‘Land’


















prod. własna, album 2012

Debiutancki materiał jedno-osobowego projektu za którym stoi Abazus to przyznaję muza jakiej jeszcze w naszym kraju nie było, a przynajmniej stworzonej przez Polaka, ponieważ twórca tych dźwięków siedzi na stałe w Niemczech. Wizja i podejście do kompozycji jest bardzo szeroka, może i czerpiąca z pewnych wzorów o których powiemy sobie później, jednakże odbiegająca daleko by można tu mówić o czymś więcej niż inspiracji, plagiat zostaje wykluczony odgórnie. To nie się po prostu słyszy, że jest to materiał stworzony z cholerą pasją i przede wszystkim radością z szerzenia i infekowania innych własnym światem.
Otóż muzycznie Exitium porusza się w miksturze Black Metalu (mam tutaj na myśli kompozycje gitar i barwa wokali ponieważ Diabła tutaj nie znajdziemy) oraz folkowych zapędów który znamy z dokonań cenionego Austriackiego duetu Summoning. Podobieństw możemy dopatrywać się wielu zarówno w koncepcie lirycznym opiewającym światy literatury fantasy jaki i samych struktur muzycznych które na pierwszy rzut ucha wydają się zbliżone: programowana hipnotyczna, wręcz jakby wojenna perkusja, gitary których riffy powtarzają się w dużej liczbie powodując materiał zarówno transowym jak i niesamowicie wciągającym, nie pozwalającym oderwać uwagi przez całość trwania ‘Land’, wokale w barwach BM screamo, oraz syntezatory tworzące tło tej fantastycznej podróży przez wyobraźnię. Jednak to co stworzył Abazus wydaje mi się być zarówno bardziej podniosłe, uderzające większym patosem, a zarazem w partiach gdzie są gitary i wokale bardziej drapieżne, dosadne w swym przekazie i przede wszystkim nie nużące jak to czasami bywa w tego typu muzyce. ‘Land’ w mojej opinii jest albumem który można jednocześnie określić wyniesionym na wyżyny klimatu fantasy, walk, honoru i dumy, a jednocześnie albumem no co tu wiele kurwa mówić, metalowym pomimo olbrzymiej ilości zabiegów elektroniki której to fanem nie jestem!
Niemalże 40 minut w 8śmiu kompozycjach mija w upojnej atmosferze i pozwala stwierdzić, że czas ten nie był w żaden sposób stracony, a zdecydowanie wypełniony podróżą po bogatej wizji realizującej się w scenerię muzyczną która zaprasza nas ponownie w świat Exitium. Zdecydowana rekomendacja.

Upir ‘Possession’





















Eastside, 2012 EP

Wydana debiutancka Ep’ka Upir nakładem Eastside w zeszłym roku narobiła sporego zamieszania przynajmniej w moich odczuciach, w mojej fascynacji i tym jak zespół podszedł do materii Black Metalu. Dwuosobowa ekipa składająca się z Herr Skogena zajmującego się wszystkimi instrumentami oraz Herr Legiona zdzierającego sobie gardło w maniakalnej obsesji wypluwania jadu na ludzkie ścierwo będąc opętanym majestatem samego Rogatego. Materiał trwa raptem ponad 20 minut,  6 kompozycji, ale o tym poniżej.
‘Possession’ to swoisty hołd ku stylistyce Black Metalu, która na początku lat 90tych w trakcie boomu Skandynawskiego dopiero co rosła w potęgę, ale już wtedy nabierała statusu kultu. Brudne, obskurne brzmienia, które dla wielu maniaków były wręcz nie do przyjęcia, trzeszczące gitary przywodzące na myśl okres materiałów demo czy nawet prób wtedy obecnych juz olbrzymów sceny kłóciły się z tzw. dobrym gustem odrzucając swą ohydą i nieprzyswajalnością. Otóż, Upir daleki jest do sięgania po nowoczesne wymysły studiów nagrań, nie korzysta z pięknego lukrowanego brzmienia które mógłby uzyskać kręcąc gałkami na mikserze zamiast skupić się na prawdziwym oddaniu ducha muzyki którą się wielbi i dla której żyje. Oczywiście mówiąc o Upir jako tworowi który oddaje cześć tamtym czasom należy przede wszystkim też powiedzieć, że absolutnie nie należy myśleć o nich w formie plagiatu lub ślepych naśladowców, bo tak nie jest. Klimat jaki wytwarzają kompozycje jest opętańczy, czuć totalne oddanie, coś na wzór (i tu zaryzykuję słowo) rytuałów, które z Diabelskim namaszczeniem są odprawiane w obłędzie ekstazy objawienia. Otóż połowa z utworów znajdujących się na ‘Possession’ ma charakter ‘ambientu’ gdzie w tle głos Herr Legiona sączy się niczym trucizna a wtórują mu dźwięki szaleństwa, bębnów... Trzy utwory które sa stricte Black Metalowe różnią się w swych kompozycjach, bo od szybkich temp są aż do hipnotycznie wolnych, które w swym Złu aż kołyszą pozbawiając nas resztki rozsądku, resztek postrzegania czegokolwiek poza składania ofiary Diabłu z samego siebie. Duży wpływ na taki stan rzeczy mają właśnie wokale Legiona który naprawdę wczuwa się niesamowicie i słyszeć olbrzymi autentyzm w tym co robi.
Tak więc nastał czas podsumowania. W moim przeczuciu Upir poznał i wytyczył sobie ścieżkę a konsekwentnym ruchem ma być niebawem wydanie splitu z DeadThorn, trzeba czekać. Dla tych którzy lubują się w istnym Diabelstwie jest to pozycja absolutna do nabycia, ci natomiast co wolą disco Behe czy jakieś tam Keepy Of Kalesony radzę nie dotykać.